środa, 5 lipca 2017

Premierowo: "Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo (103)


11 września 2001 roku, kiedy wieżowce World Trade Center runęły, miałam zaledwie 5 lat. Zupełnie nie rozumiałam, co się wtedy wydarzyło, co oznaczają te wszystkie obrazy wyświetlane w kanałach informacyjnych. Poza tym, to stało się tak daleko... Dla mnie to był dzień jak każdy inny, chociaż zmienił życie milionów Amerykanów.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku, a ich miłość narodziła się w tle tamtej tragedii. Chociaż od początku wiedzieli, że ich uczucie to coś szczególnego, Gabe postanowił przenieść się na Bliski Wschód jako reporter, zostawiając zrozpaczoną dziewczynę w Nowym Jorku. 

Wydarzenia z dnia ataku terrorystycznego stanowią jedynie tło powieści, jednak bardzo mocno czuć atmosferę, jaka panowała wtedy w mieście. W dalszej części książki również przewija się ten motyw. Okładka na pierwszy rzut oka wydała mi się zwyczajna, dopiero w miarę jak poznawałam odkrywałam, co w sobie kryje, nabierała dla mnie sensu i piękna. Uwielbiam również takie aksamitne, przyjemne w dotyku oprawy.
"Prawdziwe oblicze ukazujemy tylko tym, na których nam najbardziej zależy."
Już czytając prolog, liczący zaledwie kilkanaście zdań, przepadłam. Narracja powieści jest nietypowa, bo Lucy mówi tak, jakby opowiadała Gabe'owi ich historię z własnej perspektywy. Przedstawia najważniejsze wycinki własnego i wspólnego życia, unikając niepotrzebnych informacji. Opowiadając, odnosi się do nieznanej jeszcze czytelnikowi teraźniejszości, podsycając jego ciekawość. Język powieści jest bardzo lekki, a każde zdanie jest w określonym miejscu potrzebne. Rozdziały są bardzo krótkie, często liczą dwie lub trzy strony,  trudno się oderwać od lektury. Akcja trwa kilkanaście lat, więc nie obeszło się bez licznych skoków w czasie. 

Bezpośrednie zwroty do Gabe'a sprawiają, że wraz z umiejscowieniem powieści w tle z tragiczną historią Nowego Jorku, nadają całości wielkiego realizmu, stanowiącego największą zaletę tej powieści. Bohaterowie książki - Gabe, Lucy nie są pozbawieni wad. W świetle idealnej miłości łączącej kochanków, Gabe podejmuje decyzję o wyjeździe, bo stawia własne marzenia na pierwszym miejscu. Natomiast Lucy odmawia towarzyszenia mu, będąc zbyt skupiona na własnej karierze. W pewnym momencie z historii miłości dwóch osób zrobił się trójkąt, ale w żadnym stopniu mi on nie przeszkadzał a raczej... wydawał się na miejscu. Dalsze wydarzenia również były tak rzeczywiste, że mogłyby wydarzyć się w prawdziwym świecie. Wcale bym się nie zdziwiła. 

Nie spodziewałam się, że Światło, które utraciliśmy tak bardzo mi się spodoba. To cudowna książka, a raczej list kobiety do ukochanego, która przeżyła niezwykłą miłość, dowiedziała się, jak wiele można w jej imię poświęcić, kiedy warto porzucić marzenia. Lucy musiała podjąć w ciągu tych lat wiele trudnych decyzji, które jak się później okazało, rzutowały na całe jej życie. Polecam Wam tę pozycję, ponieważ zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Jestem pewna, że zapamiętam ją na długo.

ocena: 6/6 (Wybitny)

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Światło, które utraciliśmy Jill Santopolo, tytuł oryginału: The Light We Lost, tłumaczenie: Mateusz Borowski, wyd. Otwarte 2017, 346 stron, 1/1


37 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać. Takie poruszające książki mocno sobie cenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam nadzieję, że Ci się uda :)

      Usuń
  2. Czytałam i bardzo mi się podobała!
    Pozdrawiam
    http://bookcaselover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spodziewałam się że ta książka będzie zawierała taką historię. Narracja całkowicie mnie do siebie przekonuje. Czytam!
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się bardzo interesująco. Mam nadzieję, że wkrótce ją gdzieś złapię i przeczytam. :) Faktycznie, okładka nie jest bardzo szczególna, ale skrywa niezwykłą historię.
    Pozdrawiam,
    Katroposka
    https://cukierkilokusty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo chcę przeczytać tę książkę. Myślę, że głównie dlatego, że dotyka tematu ataku na WTC, który mnie interesuje.

    papierowestrony.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej chyba interesuje mnie to tło powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tę książkę kupiła moja siostra, więc na pewno jej podkradnę i przeczytam w ciągu wakacji ;)

    Zapraszam do mnie na zapisy do Book Toura z "Friendzone" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie będziesz żałowała. miłej lektury :)

      Usuń
  8. Na mnie ta książka nie zrobiła, aż tak dużego wrażenia :P Owszem była fajna i ciekawa, ale w sumie nic poza tym. Główna bohaterka mnie irytowała, tak samo jak Gabe :P Jednak cieszę się, że na tobie zrobiła większe wrażenie :D
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a myślałam, że to mnie irytuje każdy możliwy bohater, jednak w tym przypadku chciałam tylko więcej i więcej :D

      Usuń
  9. Uwielbiam tę książkę! Sama byłam tym zaskoczona, bo zwykle nie czytam powieści tego gatunku. No i masz rację mówiąc, że najlepszą rzeczą jest tutaj ten realizm i autentyczność - naprawdę potrafiłam się wczuć w sytuację Lucy i odczuwać wszystkie jej emocje, a nieczęsto mi się to zdarza, kiedy czytam jakąś książkę :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam! ♥ Czasami blogosfera robi mi takiego smaka na jakąś książkę, że to aż boli. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że jak najszybciej :)

      Usuń
  11. Ta książkę widzę ostatnio po prostu wszędzie! Wszyscy się zachwycają, dalją maksymalne oceny, ochują i achują, ale ja mimo wszystko nie mam na nią ochoty bo to zdecydowanie nie moje klimaty :)

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam, że mój zachwyt nie jest jedyny, ale w tym wypadku każde dobre słowo jest w pełni uzasadnione :)

      Usuń
  12. Brzmi jak coś, co chciałabym przeczytać. Szczególnie interesuję mnie to WTC w tle i magiczna narracja, choć tej pierwszoosobowej zwykle unikam. Jakoś tak jednak po Twojej recenzji mam wrażenie, że to mimo wszystko byłoby bardziej wyznanie miłosne z prawdziwego zdarzenia niż płacz zrozpaczonej nastolatki. Kusi, nie powiem.

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to w żadnym razie nie jest płacz zrozpaczonej nastolatki. Lucy zaczyna swoją opowieść na studiach, kończy kilkanaście lat później :)

      Usuń
  13. Twoja maksymalna ocena tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę sięgnąć po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka bardzo mi się podobała. Nie była to zwykła historia romantyczna, której się spodziewałam. Opowieść zaskakiwała mnie za każdym razem. Uwielbiam <3

    http://zofiawkrainieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie również zaskoczyła, bardzo pozytywnie :D

      Usuń
  15. Nie znałam tej książki. Świetnie, że o niej napisałaś. Teraz z pewnością jej nie przegapię :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam o tej książce tyle pozytywnych opinii, że muszę ją w końcu dorwać. I to szybko :D

    Pozdrawiam;)
    jaholiczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że uda Ci się szybko ją zdobyć :)

      Usuń
  17. Wczoraj dorwałam ebooka w swoje łapki i zabieram się za tę książkę już niedługo :3

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tę książkę oceniłam troszeczkę niżej, co nie zmienia faktu, że ją polecam ^^
    Chyba po prostu zbyt wiele od niej oczekiwałam i wyszło jak wyszło.
    Jeśli masz ochotę to zapraszam na moją recenzję tej powieści :)

    http://volusequat.blogspot.com/2017/07/swiato-ktore-utracilismy.html

    OdpowiedzUsuń