środa, 22 lipca 2015

Pięćdziesiąt tygodni

lub trochę więcej zajęło mi zdecydowanie się na sięgnięcie po "Powieść, która wstrząsnęła rynkiem literatury kobiecej", a mianowicie, "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E L James. Jakiś rok temu przeżyłam pierwszy bliski kontakt z tą książką, jadąc do szkoły, przeczytałam kilka zdań przez ramię jakiejś pani. Akurat trafiłam na opis czynności, których podobno jest w tej książce pełno. Delikatnie mówiąc, nie spodobał mi się. Ale kilka miesięcy temu, powodowana ciekawością, obejrzałam film.
  Zyskując po 10 miesiącach pełen dostęp do biblioteki w moim mieście (wyjechałam na rok akademicki), odważyłam się wypożyczyć tą książkę. Zastanawiam się tylko, czy to nie był błąd, bo kiedy patrzę na porwaną foliową ochronną okładkę i zużyte strony, próbując nie dopuścić do siebie myśli o tym, przez co przeszła, no właśnie, książka, czy wyrób książkopodobny? Mam nadzieję dowiedzieć się wkrótce.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz