piątek, 1 stycznia 2016

"Znalezione nie kradzione" Stephen King (22)

Książki pomagają nam oderwać się od otoczenia, przenoszą nas do innej rzeczywistości, innego świata, w którym możemy śledzić losy bohaterów. Wszystko jest dobrze, aż do momentu w którym książka staje się obsesją, a autor zmienia naszego ulubionego bohatera w kogoś, kim według nas nigdy nie powinien być. Aż do momentu, w którym jesteśmy gotowi zabić za książkę.

Morris Bellamy pierwszy raz przeczytał Uciekiniera za karę w szkole. Buntownik Jimmy Gold staje się jego największym idolem. Jednak w kolejnej części Jimmy staje się przykładnym mężem i ojcem, za co Morris zaczyna szczerze nienawidzić autora książek, Johna Rothsteina. W 1978 Morris razem z kolegami napada na jego farmę, zabija pisarza i kradnie pieniądze oraz notesy pełne nieopublikowanych dzieł Rothsteina. Kilka dni później Morris trafia do więzienia za zupełnie inną zbrodnię.

W 2010 trzynastoletni Peter Saubers znajduje kufer pełen pieniędzy i notesów. Dzięki temu może pomóc rodzinie, która ucierpiała podczas ataku Pana Mercedesa. Tymczasem Morris wychodzi z więzienia, i chce odzyskać to, co trzymało go przy życiu przez lata spędzone w więzieniu - notesy.

"Dla czytelników jednym z najbardziej elektryzujących odkryć jest właśnie to, że są czytelnikami - że nie tylko potrafią czytać, ale że są w tym zakochani. Beznadziejnie. Bez reszty. Pierwszej książki, która to sprawi, nie zapomina się nigdy. Każda strona niesie nowe objawienie, nowy ogień i zachwyt: "Tak! Właśnie tak jest! Tak! Też to widziałem!" I oczywiście: "Ja też tak myślę! Też tak czuję!""

Znalezione nie kradzione jest kontynuacją wydanej w 2014 powieści kryminalnej pt. Pan Mercedes. Jednak nieznajomość pierwszej części nie powinna stanowić wielkiego problemu w odbiorze książki (chociaż oczywiście lepiej zaczynać od początku). Obie historie łączą bohaterowie: emerytowany detektyw Bill Hodges, jego nastoletni przyjaciel Jerome i Holly, którzy razem tropili Pana Mercedesa.
Powieść ma wszystko, co lubię u Kinga - wyraziści bohaterowie, szczegółowo przemyślaną fabułę, trzyma w napięciu.

Nie mogę nie wspomnieć o pięknej okładce, która nawiązuje również do poprzedniej części. Dzięki temu nawet przed otwarciem książki, bardzo przyjemnie się na nią patrzy.

Zawsze zastanawiam się, czy dana książka ma w sobie coś poza opowieścią. W tym przypadku może być ona ostrzeżeniem przed obsesyjnym przywiązywaniem się do fikcyjnych bohaterów. Powinniśmy pamiętać o rozgraniczeniu rzeczywistego i książkowego świata.

Została tu przedstawiona także bardzo ciekawa teza na temat pisania: to nie autor wymyśla historię, on tylko zapisuje to, co pojawi się w jego głowie.

"Dobry pisarz nie prowadzi swoich bohaterów, ale idzie za nimi. Dobry pisarz nie tworzy wydarzeń, ale obserwuje ich przebieg, a potem opisuje, co zobaczył. Dobry pisarz rozumie, że jest sekretarzem, a nie Bogiem."

Nie pozostaje mi zrobić nic innego poza poleceniem Wam tej książki. Kontynuacja jest zdecydowanie lepsza niż Pan Mercedes, poza tym jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Stephena Kinga. Zakończenie nie pozostawia złudzeń co do tego, że możemy spodziewać się następnej części tej serii. Czekam z niecierpliwością (End of Watch ma zostać wydana w czerwcu 2016).

ocena: 5/6 (Powyżej Oczekiwań)

"Znalezione nie kradzione" Stephen King, tytuł oryginału: Finders Keepers, przełożył Rafał Lisowski, wyd. Albatros 2015, 478 stron, 2/3

14 komentarzy:

  1. Piękna okładka, przyciąga uwagę, ale myślę jednak, że to nie jest książka dla mnie.
    Pozdrawiam serdecznie!
    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna okładka, przyciąga uwagę, ale myślę jednak, że to nie jest książka dla mnie.
    Pozdrawiam serdecznie!
    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja skończyłam czytać ' Znalezione nie kradzione' dosłownie dwa dni temu. I trochę się zawiodłam, ale dlatego że miałam bardzo duże oczekiwania. Książka dobra czyta się bardzo szybko i przyjemnie, ale jak na Kinga to tylko przyzwoicie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu bardzo chciałabym się zapoznać z jakąś książką Kinga.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zanim zabiorę się za następną książkę Kinga najpierw muszę skończyć Bazar złych snów :) Celowałam właśnie w Pan Mercedes i Znalezione nie kradzione :)
    Pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mówisz, że jest jeszcze lepsza od "Pana Mercedesa" to na pewno po nią sięgnę, bo pierwsza część mi się bardzo podobała :D Pozdrawiam

    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, nie wiedziałam, że powstała jakaś kontynuacja "Pana Mercedesa". Mega dobrze, że trafiłam na Twój post, bo już będę wiedziała, jaką książkę kupić mężowi na następną okazję. :-)) Sama niestety nie czytam Kinga, jakoś nie mogę się do niego przekonać, ale i tak na półce mamy już całą kolekcję jego książek. "Znalezione nie kradzione" będzie więc idealnym dopełnieniem. :-) Przy okazji życzę Ci wszystkiego dobrego z okazji Nowego Roku. Niech ten 2016 będzie jak najbardziej pozytywny i niezapomniany. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa recenzja :). Już długo się czaję za tą książką, a twoja recenzja zachęciła mnie jeszcze bardziej do przeczytania :). Pozdrawiam ~ Julka ☺ ~
    Zapraszam na nową recenzję:
    odkawywoleksiazke.blogspot.com/2015/12/recenzja-4-cz-serii-selekcja-czyli.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na razie w planach "Pana Mercedesa". Książka już czeka na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytalam i "Pana Mercedesa" i "Znalezione nie kradzione" i również bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ciągnie mnie do twórczości Kinga. No, może poza "Pod kopułą", którą chcę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje spotkanie z Kingiem jest nieuniknione, cieszę się, że dowiedziałam się od Ciebie, że powyższa książka jest częścią cyklu. Nie miałam o tym pojęcia.
    PS. Mandarynki są wdzięcznym elementem zdjęć, prawda?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę się za "Pana Mercedesa" kiedyś zabrać, bo bardzo mnie ciekawi. Może później przyjdzie kolej na tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń