środa, 10 lutego 2016

"Moja walka o każdy metr" Thomas Morgenstern, Michael Roscher (27)

Od dziecka bardzo lubię oglądać konkursy skoków narciarskich, kibicując i śledząc wyniki
poszczególnych zawodników, spędzam również czas z rodziną. Bardzo dobrze pamiętam rywalizację Thomasa Morgensterna z Adamem Małyszem, dlatego kiedy pojawiła się autobiografia austriackiego skoczka, wiedziona czystą ciekawością, nie mogłam po nią nie sięgnąć. 

Morgi debiutował w Pucharze Świata w 2002 roku, trzy razy zdobył tytuł mistrza olimpijskiego, wywalczył Puchar Świata w skokach narciarskich w sezonie 2007/2008 i 2010/2011. W 2014 roku zakończył swoją karierę.
Jego historia zaczyna się jak powieść sensacyjna, kiedy budzi się w szpitalu, nie pamiętając co się z nim stało. Upadek podczas konkursu Pucharu Świata na Kulm był pierwszym, podczas którego zupełnie stracił świadomość.

Zawodnik opowiada szczegółowo o tygodniach przed Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi. Mówi o tym, jak powracał do zdrowia i trenował, żeby móc wziąć w nich udział. Powraca również do ważnych momentów w swojej karierze, opowiada o atmosferze w drużynie skoczków, o trudnościach w prywatnym życiu, wyjaśnia, dlaczego zdecydował się zakończyć przygodę ze skakaniem.

Czytając miałam wrażenie, jakby Morgenstern opowiadał mi bezpośrednio swoją historię, która napisana jest bardzo przystępnym w odbiorze językiem. Ta książka jest dowodem na to, że pisać może również człowiek bez specjalistycznego wykształcenia, który nie jest zawodowym pisarzem, ale ma do opowiedzenia historię i wkłada w to całe swoje serce. Co prawda jej współautorem jest Michael Roscher, austriacki dziennikarz, ale wierzę, że Morgi miał duży wkład w powstanie tego dzieła. Dopełnieniem tekstu są zdjęcia z konkursów, kilka z nich pochodzi również z prywatnego archiwum skoczka. Wstęp napisał Łukasz Kruczek, trener polskiej kadry skoczków narciarskich, a posłowie Apoloniusz Tajner,  trener i prezes PZN. Podoba mi się również szata graficzna książki - nie ma problemów z otwieraniem, estetyczna okładka jest bardzo przyjemna w dotyku.

"Mój strach jest jak nielubiany członek rodziny: gdybym miał wybór, zdecydowałbym się na życie bez niego. Zrozumiałem jednak, że jest częścią mnie." 

Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mi się spodoba! W dodatku dowiedziałam się, że mam coś wspólnego z mistrzem olimpijskim - oboje nie lubimy biegania. Cała historia Morgiego jest podzielona na krótkie, nazywane najczęściej jednym słowem rozdziały, które określają kolejne etapy powracania do zdrowia. Dzięki temu bardzo motywuje, a upór w dążeniu do postawionego sobie celu mimo bólu, jest przykładem godnym naśladowania.

Mogę z czystym sercem polecić tę książkę wszystkim, którzy lubią tę dyscyplinę sportu. Wszystkim, którzy tak jak ja zastanawiali się, co czuje człowiek siadający na belce, rozpędzający się w kilka sekund do 90 kilometrów na godzinę i lądujący na twardym śniegu.

ocena: 5/6 (Powyżej Oczekiwań)

Za możliwość bliższego poznania Thomasa Morgensterna dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.


"Moja walka o każdy metr" Thomas Morgenstern, tytuł oryginału: Uber Meinen Schatten, tłumaczenie Barbara Toczek, wydawnictwo Sine Qua Non 2016, 237 stron, 1/1

10 komentarzy:

  1. Co prawda lubię obejrzeć od czasu do czasu jakieś skoki w TV, ale nie jestem ich jakąś wielką fanką, więc i za tę książkę też nie mam zamiaru się zabierać.

    Pozdrawiam,
    Cynka z Papierowych stron

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie oglądam skoki haah :D
    Lubię Morgiego <3
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga o nowej nazwie Books obsession

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się być ciekawa, mam nadzieję, że uda mi się po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, totalnie nie moje klimaty :D Już co do samego sportu - nieraz oglądałam skoki, ale zawsze mnie załamywało jak bardzo ten sport jest niesprawiedliwy :x. W każdym razie po taką (auto)biografię pewnie bym nigdy nie sięgnęła:p W każdym razie cieszę się, że Tobie się spodobała ;)

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam, że jak byłam młodsza, to zawsze oglądałam z rodzicami skoki narciarskie :).
    Kurczę, faktycznie jak powieść sensacyjna, aż mnie to zaintrygowało. Jednak nie jestem fanką sportu ogólnie (poza kilkoma wyjątkami ;), więc wolę siedzieć po nos w fantastyce :P.
    "Powyżej Oczekiwań"?! Przyjęłaś system oceniania z Hogwartu ;D? Świetny pomysł ♥.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, z Hogwartu! jesteś pierwszą osobą, która to zauważyła <3

      Usuń
  6. Na pewno wkrótce się za nią wezmę. Świetna recenzja :*
    Pozdrawiam http://felicja-bookaholic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i również przypadła mi do gustu :) A Thomasa wręcz kocham :)

    OdpowiedzUsuń