sobota, 30 kwietnia 2016

"Nie wymachuj mi tym gnatem" Kyril Bonfiglioli (38)

Pewnie większość z Was kojarzy film Bezwstydny Mortdecai z Johnnym Deepem i Gwyneth Paltrow z 2015 roku. Podobno powstał on podstawie książki, o której dziś piszę. Użyłam słowa podobno, ponieważ film i książka to dwie różne historie. Rok temu widziałam ekranizację, byłam do niej bardzo pozytywnie nastawiona. Niestety mnie rozczarowała, więc odkładałam w nieskończoność moment sięgnięcia po książkę. Gdybym nie zobaczyła jej przypadkowo na półce w bibliotece, w przyszłości jeszcze bardziej żałowałabym czasu, który przeżyłam w nieświadomości istnienia tej zacnej książki.

Kyril Bonfiglioli żył w latach 1928-1985. Był aktorem, marszandem dzieł sztuki, ojcem piątki dzieci i pisarzem. Pierwsza część trylogii Bezwstydny Mortdecai została po raz pierwsza wydana w 1972 roku (trochę dat, ale myślę, że mają one znaczenie jeśli omawiana pozycja nie należy do wydanych w kilkunastu ostatnich latach).

Główny bohater powieści, a zarazem jej narrator, Charlie Mortdecai jest tak jak autor marszandem dzieł sztuki. Wplątuje się w intrygę dotyczącą zaginionego obrazu Goi, co przysparza mu pewnych problemów. Jednym z nich jest kilka trudnych do przeżycia poranków - ze względu na brak możliwości zaparzenia herbaty.


"Trochę się wiercił, jak ktoś, kto się spodziewa, że zaproponujecie mu coś do picia, i przypuszcza, że po prostu zapomnieliście czynić honory pana domu. Kiedy się upewnił, że czeka go wieczór wstrzemięźliwości, podjął wątek."

Przeczytawszy pierwszy akapit Nie wymachuj mi tym gnatem wiedziałam, że ta pozycja dołączy do moich ulubionych. Spostrzeżenia Charliego są bardzo zabawne, często doprowadzały mnie do śmiechu. Myślę, że właśnie poczucie humoru głównego bohatera, miejscami czarne, jest wielką zaletą tej książki. Dzięki niemu czytanie tej nieprawdopodobnej historii jest pełne śmiechu i niedowierzania, bo były też momenty, w których ze zdziwienia otwierałam usta. Mam tu na myśli szczególnie koniec Jocka (Ci, którzy czytali, wiedzą o co chodzi). Wspomniany mężczyzna jest służącym i ochroniarzem Charliego, zawsze skorym do wymierzenia jakiegoś ciosu przeciwnikowi swojego chlebodawcy.

Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej książki, ale wystarczyło, że zdjęłam z niej filmową obwolutę i odkryłam jej wewnętrzne piękno. Jeśli macie ochotę na śmieszną, niezbyt moralną historię o mającym dobre zadatki na alkoholika brytyjczyku - nie wahajcie się.

ocena: 5+/6 (Powyżej Oczekiwań +)
 
Bezwstydny Mortdecai
Nie wymachuj mi tym gnatem | Mam cię na muszce | A kysz, zjawo nieczysta


"Nie wymachuj mi tym gnatem" Kyril Bonfiglioli, tytuł oryginału: Don't point that thing at me, przełożyła Magdalena Słysz, wyd. Czarna Owca 2015, 285 stron, 1/3

13 komentarzy:

  1. Hmmm, ja nie czytałam ani nie oglądałam filmu. Choć Deppa lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście,ta filmowa obwolutą nie jest zbyt zachęcająca :) Od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu historie,więc być może kiedyś uda mi się sięgnąć również i po tę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemnie czyta się Twoją recenzję :) Nie słyszałam o tej książce, ale zachęciłaś mnie. Przy okazji chętnie po nią sięgnę;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę obejrzeć ten film! Jeśli gra w nim Johnny Deep, to musi być dobry! :D A książkę muszę dorwać w bibliotece, bo zapowiada się ciekawa lektura! Szczególnie rozbawił mnie jej tytuł :P /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj a ja nawet nie wiedziałam, że ten film powstał "na podstawie" książki ;).. Cóż, film kiedyś zaczęłam ale chyba nie skonczyłam.. Może jednak skuszę się na książkę :)
    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja. Słyszałam o filmie, ale go jeszcze nie oglądałam, więc zacznę od książki;D
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
  7. Tytuł i okładka zachecilyby mnie do sięgnięcia po tę książkę, a po Twojej recenzji jestem pewna, że ją przeczytam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. O książce nie słyszałam, lecz miałam ogromną ochotę iść na film do kina. Niestety, nie wyszło, choć teraz się cieszę- będę mogła jako pierwsze przeczytać książkę :D Już nie mogę się doczekać, aż dostanę ją w moje łapki :D
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne posty :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro książka i film są tak różne to chętnie sięgnę po powieść. Film również mnie rozczarował, męczyłam się przy nim ogromnie i nawet mój kochany Deep nie uratował tej produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Film oglądałam ze względu na Deepa, ale jakoś szału nie było. Jeśli będę miała możliwość to z chęcią przeczytam książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tylko skończę z maturami, zabieram się za tą książkę ;) Sam tytuł zachęca :D
    Pozdrawiam,
    Pondi x

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja już od dawna mam w planach tą książkę <3 po pewnej recenzji po prostu się w niej zakochałam i chcę skonsumować tą miłość, ale nie wiem, kiedy do tego dojdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Filmu nie oglądałam, książki nie czytałam, ale teraz to na pewno książkę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń